Powietrze nad południem Polski należy do jednych z najbardziej zanieczyszczonych. Kraków, Nowy Sącz, Racibórz przodują w statystykach przekroczeń dopuszczalnej zawartości pyłów zawieszonych i benzopirenu. W bezwietrzne, mroźne dni normy są przekraczane kilkunastokrotnie. Praktycznie posiadamy całą niezbędna wiedzę.  Gdyby poważnie taktować ostrzeżenia, to mieszkańcy Krajowa czy Nowego Sącza przez większą część zimy nie powinni wychodzić z domów bez specjalistycznego sprzętu do oddychania. Jedno tylko odróżnia Wielki Londyński Smog od rodzimego smrodu: tamten zabijał natychmiast, nasz morduje na raty. Powiązanie wykrytego nowotworu z dymem z komina wdychanym przez lata jest praktycznie niemożliwe. Może babcia mocniej kaszle, a dzieci znowu chorują na oskrzela. W kwietniu zrobi się cieplej. Piece zgasną i wszyscy zapomną o sprawie. Do następnej zimy.

Tyle tylko, że ludzie Nie chodzi tu tylko o demonstracyjne zakładanie maseczek na nos i happeningi pod urzędami. W powietrzu wiszą pozwy sądowe. Wszak konstytucja, którą ostatnio wsporo osób zaczyna czytać od deski do deski, gwarantuje obywatelom jakość życia. W tym czyste środowisko. Tylko patrzeć, jak mieszkańcy zaczną ciągać organy Państwa przed oblecze Temidy. Wpierw krajowych instancji, potem międzynarodowe trybunały.

 

Grzegorz Tabasz

Tekst powstał w ramach projektu „Czyste powietrze – czysta sprawa 2017/2018” sfinansowanego ze środków Fundacji PZU.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *