Biopaliwa są modą. Prawie tak samo, a może nawet bardziej niż dodawane przedrostka eko do towarów i usług, które z ekologią niewiele mają wspólnego. Choćby ekogroszek wcale nie oznacza ekologicznego węgla w drobnych rozmiarach, lecz opał tani i ekonomiczny… Wróćmy do biopaliw.

Każdy litr wlanego do samochodowego baku biopaliwa to w założeniach oszczędności kurczących się zasobów paliw kopalnych. I śniadanie, obiad czy kolacja odebrane głodującym. Takie są wymierne efekty mody na ekologiczny styl życia, jaki ogarnął bogatszą część planety. Kukurydza, soja, trzcina cukrowa zamiast trafić na talerz zostaje przerobiona na odnawialne biokomponenty do benzyny i oleju napędowego. Prosty przepis wymuszający dodawanie 5 czy 10 procent biokomponentów do benzyny winduje ceny żywności (czy raczej surowców energetycznych) na niebotyczne poziomy. Dodam, niedostępnej dla idącej w miliardy rzeszy ubogich, którzy cierpią głód, niedożywienie i dewastują pola uprawne dla biokaprysu bogatych, którzy pragną chronić zasoby planety. Eksperci Banku Światowego i WHO problem opisali, nagłośnili i… bezsilnie rozłożyli ręce. Popyt wymusza podaż. I ta niewidzialna ręka rynku… Plus globalni inwestorzy, którzy zbijają kasę na giełdach produktów rolnych. A my, cóż, przy dystrybutorze i tak nie mamy żadnego wyboru.

 

Zadanie „Kampania informacyjna CZYSTE POWIETRZE – CZYSTA SPRAWA” jest finansowane ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *